20 czerwca 2015

Post próbny - Rozdział 1



Ross obudził się dość wcześnie,bo o 8.54.Pod prysznicem myślał jakby dzisiaj uprzykrzać życie Laurze i jej przyjaciółkom.Gdy już ubrał się,zjadł śniadanie i pokłócił z Rockym o paczkę żelków zadzwonił do swojej watahy.Należeli do niej:Calum,Jake,Luke i Kim.Jake i Luke są braćmi.Calum jest najlepszym przyjacielem Rossa,znają się od dziecka.
Kim natomiast poznali rok temu gdy wprowadziła się do domu naprzeciwko Caluma.Kim jest jedyną dziewczyną w gangu Lyncha i podkochuje się w nim.Wataha zleciała się do Rossa pięć minut po tym jak do nich zadzwonił. -Ross stary co się dzieje?-Spytał Cal -Jak to co?Idziemy po wkurzać dziewczyny!-Jak krzyknął przywódca tak też zrobili.Polecieli jak na skrzydłach do ogródka Laury,która w tym czasie spędzała czas nad basenem ze swoimi przyjaciółkami.
 Laura obudziła się tego dnia parę minut po 9. Wzięła prysznic po czym ubrała się. Zrobiła lekki makijaż po czym opuściła łazienkę i wróciła do siebie. Postanowiła zaprosić do siebie swoje przyjaciółki : Raini , Kate i Nicole. Wszystkie przyszły. Brunetka zaprosiła jeszcze siostrę i cała piątka urządziła małe przyjęcie nad basenem.
 Ross patrząc na Laurę w żółtym bikini zaczął się ślinić. 
-Blondi nie gap się tak na Mańkę bo ci gały z orbit wypłyną.-Powiedział Jake 
-Ja pierniczę.Muszę przyznać że ciało ma całkiem,całkiem. -Mruknął Ross.Calum pacnął się w coło robiąc tak zwanego Facepalma.Luke zaś zawiesił się w czasoprzestrzeni widząc seksowny ciało Nicole.Po piętnastu minutach wgapiania się w krągłości dziewczyn postanowili w końcu po uprzykrzać życie siostrom Marano i ich przyjaciółkom.
 Brunetka wraz z siostrą leżały na leżakach i opalały się.
 Ross postanowił zacząć.Podszedł do nich,wziął Laurę na ręce i wrzucił do basenu.
 Dziewczyna wyszła z wody cała mokra i potwornie wkurzona. 
- Ktoś was tu zapraszał ?! - warknęła patrząc na chłopaków.
Ja!-Powiedziała Kim wychodząc zza krzaków. 
-A ty czego tu?!-Krzyknęła Nicole. 
-Lynch nie żyjesz!!!-Ten krzyk zakłócił Rossowi przysłuchiwanie się kłótni dziewczyn.19-latek odwrócił się w stronę z której dochodził ten dźwięk.Okazało się że był to głos Laury,która biegła w stronę Rossa z gitarą w ręce.Lynch przestraszył się brunetki i zaczął uciekać.Vanessa widząc to zaczęła się śmiać bo wyglądało to tak jakby struś pędziwiatr uciekał przed kojotem.
Dziewczyna widząc , że nastolatek biegnie w stronę basenu zostawiła gitarę.Blondyn zatrzymał się przed nim.Dziewczyna z całej siły wepchnęła go do wody po czym odsunęła się od basenu.
 Ross wynurzył się z wody i widząc że Laura zanosi się śmiechem.Szybko wyszedł i powiedział : -Tak wiem że jestem seksowny. 
-Hahahahaha nie. -Odpowiedziała brunetka.
 Po drugiej stronie basenu nagle ktoś wpadł do wody.Wszyscy spojrzeli w tamto miejsce.Po chwili z wody wynurzyła się Kim.Laura ponownie zaczęła się śmiać.Kim strasznie mocno się malowała a teraz cały makijaż miała rozmazany na policzkach.
 -Rossiaczku!Ta debilka mnie wrzuciła do wody!-Krzyczała blondynka wskazując na Kate. 
-Kimi nie dramatyzuj.Hahaha!-Powiedział blondyn przez śmiech. 
-No właśnie Kim nie dramatyzuj.-Powtórzyła Nicole
- Rossiaczku ?! - prychnęła Lau i zaniosła się śmiechem. Usiadła na swoim leżaku jednak Vanessy obok nie było.. Rozejrzała się.Razem z Raini wepchnęły właśnie Caluma w kałużę błota..
 Okazało się że to wcale nie było błoto tylko psia kupa.Ross,Jake,Luke,Laura,Kate i Nicole zanosili się śmiechem pod czas gdy Van i Raini uciekały przed Calumem.
Wszystko wyglądało przekomicznie.Brunetka nagle poczuła jak ktoś ciągnie ją.Zatrzymał się za krzakami gdzie nikt ich nie widział. 
- Czego chcesz ? - zapytała widząc Rossa. 
- Pogadać - odparł.
 Laura nieco się zdziwiła że jej największy wróg chce z nią pogadać. -Jesteś mega seksowna.-Powiedział Ross przygryzając wargę.Brunetka zrobiła zdziwioną minę. 
- Dzięki.. - powiedziała cicho.
 Ross nie wiedział o czym ma dalej rozmawiać z Laurą więc gwizdnął na swoją watahę i odszedł.Jake zaproponował żeby poszli na imprezę,a że są oni typem ludzi którzy lubią imprezować,zgodzili się.Dziewczyna oniemiała. Czy ona właśnie usłyszała te słowa od..Lyncha..? Był dzisiaj wyjątkowo miły jak na niego.Lynch i jego wataha w tym czasie opijali się do nieprzytomności.Nastolatka wróciła na przyjęcie. Dzień zleciał szybko i po północy Laura w końcu poszła spać.Ross , Jake , Luke o godzinie 23:00 gonili rozwścieczone kangury , które nie chciały dać się pocałować.Kim i Calum natomiast tańczyli na lampach stojących przy drodze.Brunetkę o 1 w nocy obudziło pukanie do drzwi. Niechętnie zeszła na dół i podeszła do drzwi. Poprawiła włosy i otworzyła. W progu stał blondyn. Był sam. 
- Ross..? Co ty tu robisz ? - zapytała cicho.
-Pragnę ciebie!-Powiedział podnieconym głosem
- Jesteś pijany.. - westchnęła czując od niego alkohol - Idź do domu..
-Z chęcią.-mruknął blondyn i wszedł do mieszkania brunetki.
- Co ?! - automatycznie się cofnęła - Nie do mojego - mówiła cicho aby nie obudzić Van.
 Blondyn jednak przyparł ją do ściany i zaczął całować.Dziewczyna odwróciła głowę próbując go odepchnąć. 
- Zostaw mnie.. - powiedziała odpychając go od siebie.A blondyn jednak był silniejszy i ponownie przyparł ją do ściany. 
-Nie mogę cię zostawić , bo za bardzo mnie podniecasz.
 - Ross , proszę Cię.. - powiedziała ostro ponownie go odpychając - Zostaw mnie.- Nie była jednak dość silna.Ross nie wytrzymał i wziął Laurę na ręce kierując się w stronę jej pokoju.Gdy do niego dotarł rzucił brunetkę na łóżko i namiętnie pocałował. 
,,Pewnie , niech mnie jeszcze zgwałci!" - pomyślała wściekła i zaczęła się wyrywać.
 19-latek widząc , że Laura się boi zszedł z niej i powiedział : 
-Naprawdę myślisz , że mógłbym cię tak bardzo zranić?
- Tak - odparła ostro siadając na łóżku.
-Jestem złośliwy , wredny , niemiły , zboczony i jestem walonym podrywaczem , ale nie jestem gwałcicielem.
- Z tego co widzę to jesteś zdolny do wszystkiego.
-Gdybym tak bardzo cię zranił nie wybaczył bym sobie tego , a po za tym ty mnie w ogóle nie znasz.-Powiedział smutno Ross.
Westchnęła. 
- Znam Cię. Wiem jaki jesteś naprawdę. Nie rozumie tylko dlaczego wciąż udajesz. Próbujesz być tym , kim nie jesteś..  
-Laura ty nie wiesz jak się czuję.Nie wiesz jak to jest stracić osoby które znaczyły dla ciebie tak dużo.-Westchnął smutno blondyn
 Wstała podchodząc do chłopaka. 
- Ja też żyję bez rodziców , mam tylko siostrę. Od zawsze ciągle pracowali , to Vanessa się mną zajmowała. Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem..
-Nie Laura , ty mnie wcale nie rozumiesz.Chociaż twoi rodzice ciągle pracowali to mogłaś z nimi porozmawiać...A ja nie , nie ma ich przy mnie gdy ich potrzebuje!-Krzyknął wściekły Ross.
- Myślisz , że mogłam z nimi porozmawiać ? Mylisz się. Ojciec pracował całymi dniami przez cały tydzień. Mama też. Weekendy mieli wolne a wtedy jeździli na wieś. Bez nas. Zostawałyśmy same. Czasami nie rozmawiałam z rodzicami cały tydzień..
-Ale na święta , urodziny albo jakieś inne uroczystości mogłaś się do nich przytulić , albo porozmawiać z nimi , a ja nie!-Krzyczał wciąż zdenerwowany blondyn
- Nie krzycz - poprosiła - Na święta jeździłyśmy do babci a rodzice musieli pracować. Przyjeżdżali na kolację wigilijną , zostawali na pierwszy dzień świąt a potem wracali. Tyle ich widziałam przez cały rok. Myślisz , że mi nie było ciężko ? Było i nadal jest. 
-Ale ich przynajmniej widziałaś.-Mruknął
- Co z tego ? To nic nie zmieniało. I tak miałam tylko siostrę.
-A......Wyglądasz tak uroczo kiedy jesteś zirytowana-Powiedział rozmarzonym głosem Ross
- A Ty jesteś nawet całkiem miły.. - przyznała.    
-Tylko przy tobie...
Zdziwiona spojrzała mu w oczy. Widziała jego ciemne tęczówki , bo miała w pokoju zapalone światło. Blondyn nie kłamał naprawdę zachowywał się tak tylko przy niej.Była jak zaczarowana.. Patrzyła na niego nie wiedzą co zrobić.On patrzył się w jej kakaowe oczy , które patrzyły zdezorientowane.Poczuł bardzo silne pragnienie pocałowania jej.Jednak wiedział , że gdy to zrobi straci swoją szanse na zdobycie jej.Lynch był jej wrogiem a jednak patrząc na niego czuła dziwne uczucie.. Jego czekoladowe oczy niesamowicie na nią działały.Nagle Ross przypomniał sobie o Luku , który poszedł do żabki po chleb na kolacje.Czy ona się w nim zakochała..? Niesamowicie pragnęła poczuć jego miękkie wargi.Blondyn niespodziewanie wybuchnął śmiechem na wspomnienie jak Calum powiedział:
,,Moja stara chleba nie kupuje tylko piecze sama."  
 Brunetka zdziwiona cofnęła się o krok.
Ross widząc zachowanie Laury przestał się śmiać , podszedł do niej i nie mogąc się powstrzymać wpił się w jej wargi.Dziewczyna najpierw oniemiała jednak potem zamknęła oczy i odwzajemniła pocałunek.Blondyn nie chciał przerwać pocałunku , ale niestety zmusił bo zadzwonił telefon Laury.Brunetka odsunęła się od chłopaka i podeszła do szafki nocnej. Dzwoniła mama.. Zaraz , o 2 w nocy..? 
- Przepraszam.. Poczekasz chwilę ? - zapytała.
 Ross Spojrzał na Laurę i dał jej do zrozumienia że już będzie się zbierał.I po prostu wyszedł.Otworzyła lekko buzię ze zdziwienia. Pocałował ją i po prostu wyszedł..? Wiedziała że tak będzie.. Potraktował ją jak zabawkę , nic dla niego nie znaczy.. Nie odebrała telefonu. Zgasiła światło i skuliła się na łóżku. Mimowolnie po jej policzkach zaczęły płynąć łzy..Ross wiedział że ją rozczarował,ale wiedział też że nie zasługiwał na nią.Zastanawiał się też czy mógł się zakochać w tak  krótkim czasie.
- Nienawidzę go.. - powiedziała do siebie przez łzy. Mówił , że nigdy jej nie zrani. To bolało bardziej niż gdyby ją zgwałcił.
 Blondyn nie wytrzymał odwrócił się i pobiegł do domu brunetki.Gdy tam dotarł zadzwonił dzwonkiem.Słyszała dzwonek jednak nie otwierała. Wiedziała , że to on. Jeszcze bardziej się rozpłakała.. Drzwi były otwarte , nie zdążyła ich zamknąć na zamek po przyjściu blondyna.Ross bał się o Laurę więc spróbował nacisnąć klamkę.Okazało się że drzwi były otwarte.Wzięła do ręki telefon w którym była schowana żyletka.. Tak , Laura często się cięła.. Ostatnio nie , ale gdy była młodsza często się to powtarzało. Wyjęła przedmiot i odstawiła telefon na szafkę. Zaczęła powoli robić kreski na udzie.Ross z obawy o Laurę szybko wbiegł na górę.Gdy wpadł
do pokoju zastał brunetkę z zakrwawionym udem.
-Laura do cholery.Coś ty zrobiła?
- Odwal się ode mnie.. - powiedziała słabo bo straciła już dużo krwi jednak nadal robiła cięcia na nodze.
 -Nie Lauruś nie odwale się.-Powiedział bez zastanowienia blondyn po czym wyrwał dziewczynie żyletkę.
- Oddaj mi to.. - powiedziała cicho , prawie szeptem po czym zemdlała.. 
 -NIE!!!-Krzyknął Ross i szybko zadzwonił po karetkę.Pojawiła się ona po paru minutach,które dla niego trwały wieczność.Po przyjeździe pogotowia ubłagał lekarzy żeby mógł jechać.W szpitalu Laurę od razu wzięli na zszywanie.Ross przez ten cały czas siedział jak na szpilkach.Ona była jedyną osobą która znała prawdziwego jego.Pokochał ją całym sobą.Przesiedział tam do póki Laura się nie obudziła.Dziewczyna ocknęła się już w sali. Otaczały ją białe ściany. 
- Co się stało..? - zapytała cicho lekarza. 
- Już dobrze - odparł mężczyzna - Musisz teraz odpoczywać. Na korytarzu czeka jakiś blondyn.. Wpuścić go ?
 - Nie.. - szepnęła. 
- Dobrze. To idź spać , jest dopiero 4 nad ranem. Brunetka skinęła głową i zaraz gdy lekarz wyszedł zapadła w sen.
Lekarz wyszedł z sali Lau. 
-Co z nią?Mogę do niej wejść?-Zadawał masę pytań 
-Z panią Marano jest dobrze,ale jest bardzo zmęczona więc śpi.A poza tym zakazała mi wpuszczania pana do niej. 
-Dobrze,rozumiem,ale jak się obudzi to proszę jej powiedzieć że ja będę tu siedział i uważał na nią.
Dziewczyna obudziła się po 9. Do jej sali wszedł lekarz. 
- I jak się pani czuje ? - zapytał. 
- Lepiej.. - przyznała. 
- Dobrze. Pielęgniarka przyjdzie za około godzinę i poda pani leki - poinformował ją po czym wyszedł.Ross wciąż czekał na korytarzu.Rozmyślał o niej.O jej kakaowych oczach i myślał oczywiście o tym że jest skończonym debilem. -Jak mogłem ją tak zranić?-Pytał sam siebie
Wciąż była bardzo słaba. Nie chciała nigdy więcej widzieć Rossa..Nie wiedziała jednak jak bardzo Ross ją kocha.Blondyn przestał jeść,pić,spać w ogóle nic nie robił tylko siedział na korytarzu w szpitalu i czekał.Lekarz przechodził obok blondyna. 
- Chyba może pan już wejść , pani Marano czuje się lepiej - powiedział i poszedł dalej.
 Lynch tak bardzo się ucieszył że zerwał się na równe nogi i wbiegł do sali gdzie leżała wybranka jego serca. 
-Laura przepraszam.Jestem skończonym debilem że tak cię skrzywdziłem.Mogę wykrzyczeć to całemu światu.-Otworzył okno i krzyknął.-JESTEM ROSS LYNCH I JESTEM SKOŃCZONYM DEBILEM BO ZRANIŁEM OSOBĘ NA KTÓREJ MI CHOLERNIE ZALEŻY!!!
 -Nie krzycz.. - powiedziała cicho - Nienawidzę cię.. - szepnęła.
-Wiem Laura.Ale choćbyś nie wiem co zrobiła ja i tak ZAWSZE będę cię kochał.I to ja powinienem się zabić.Nie zasługuję by żyć.I nawet nie wiesz jak bardzo będę zazdrościł chłopakowi który będzie z tobą.Będę mu zazdrościł bo to nie będę ja.I wiesz co?Przekaż mu że jest szczęściarzem mogąc być z tobą.Bo na pewno nie będzie wiedział jaki skarb ma przy sobie.
Brunetka wzruszyła się., Z jej oczu popłynęły łzy , tym razem szczęścia.. Była na nigo zła jednak cholernie go kochała.
-Laura kocham cię.Kocham cię jak wariat.-Powiedział Ross ze łzami w oczach.
- Siadaj.. - poprosiła wskazując ręką miejsce na łóżku obok niej.Blondyn posłusznie usiadł.Był bardzo ciekawy co Laura chce mu powiedzieć. Spojrzała na niego. 
- Nie kochasz mnie - powiedziała cicho - Ty mnie nienawidzisz tak jak ja ciebie. 
-Kocham cię.Chociaż wiem , że ty mnie nienawidzisz to ja i tak cie kocham.-Powiedział smutno blondyn , ciężko było mu zrozumieć , że brunetka go nienawidzi
- Nie Ross.. nienawiść i miłość łatwo pomylić , ale znaczą zupełnie co innego..
 -Wiem Laruś..
- Zrozum , że mnie nienawidzisz. Od zawsze tak było i zawsze tak będzie.. - słowa z trudem przechodziły jej przez gardło.. Przecież ona tak strasznie go kochała.. Ale bała się tego związku.
-Lauruś , nie bój się.Kocham cię.Rozumiesz?-Powiedział Ross.
- Nie mów tak do mnie.. - szepnęła - Nienawidzisz mnie , ty w końcu zrozum..
-Nie Laura ja cie kocham.
Zamknęła oczy a z pod zaciśniętych powiek wydostał się wodospad łez..
-Nie płacz.
 Słysząc te słowa rozpłakała się jeszcze bardziej.
 -Hej , mała nie płacz , proszę cię PRZEPRASZAM!..Jeżeli chcesz to zniknę z twojego życia na zawsze-Powiedział smutno Lynch i odwrócił się by wyjść.
 - Stój.. - szepnęła - Potrzebuję cię..
Blondyn natychmiastowo podbiegł do brunetki i usiadł obok niej. -Proszę cię płacz przeze mnie,bo nie jestem tego wart.-Mruknął
- Jesteś idioto.. - szepnęła - Będę płakać bo mnie zostawiłeś.. Wykorzystałeś i wyszedłeś.. I będę płakać , bo zakochałam się w osobie , która traktuje mnie jak zabawkę.. 
-Laura przepraszam cię.Nie jesteś dla mnie zabawką , jesteś moim sercem.Bez ciebie nie istniałbym,bo bez serca nie da się żyć.-Powiedział patrząc brunetce prosto w oczy.
- Trzeba było mnie zgwałcić , bolałoby mniej..
-LAURA PRZESTAŃ!Nie rozumiesz że zależy mi na tobie zależy!?Kocham cię!!!-Krzyknął
- Mam przyjaciółkę. Jest dużo ładniejsza i mądrzejsza ode mnie. Przyszła do mnie dziś rano , stoi za tobą.
 -Nikt nie jest ładniejszy od ciebie.-Powiedział blondyn wciąż patrząc Laurze w oczy
- Ona jest.
-Dla mnie ty jesteś najpiękniejsza i nie obchodzą mnie inne
- Ja nie jestem tak ładna jak ona. Jest wysoka , piękna , mądra i nigdy się nie cięła.
-Nie sztuką jest pokochać osobe bez blizn
- Nikt nie chce dziewczyny z bliznami.
-Ja chce!
- Nie chcesz Ross.. Będziesz żałował tej decyzji      
-Nie będę żałował bo cię kocham
- Zrób coś , żebym ci uwierzyła.
-Dobrze.Ty powiedz mi co chcesz żebym zrobił.
- Jeśli mnie kochasz to dobrze wiesz co masz robić.
 Ross podszedł do dziewczyny i wpił się w jej usta.Zamknęła oczy odwzajemniając gest. Lekko poczochrała go po włosach.
Chłopak całował ją bardzo delikatnie ale stanowczo.Podobało mu się to.Jej usta smakowały słodko.
 Czuła jego miękkie wargi co niesamowicie na nią działało.Chłopak nie chciał przerywać pocałunku , ale to zrobił bo bał się , że urazi tym dziewczynę.Otworzyła oczy patrząc na niego. 
-Kocham cię-Wyszeptał jej do ucha.Nie była do niczego podpięta więc powoli wstała i usiadła blondynowi na kolanach. Wtuliła się w jego umięśnioną klatę.19-latek na początku był zszokowany ale po chwili przyciągną ją do siebie jeszcze mocniej i pocałował ją w czubek głowy.Zamknęła oczy czując ciepło bijące od chłopaka.On napawał się jej zapachem.Nagle poczuł że ciało brunetki robi się ciężkie.Dziewczyna zasnęła wtulona w chłopaka.Chłopak nie odłożył Laury tylko trzymał ją na kolanach przez całą noc.Nie spał tylko patrzył na na nią.Dziewczyna obudziła się dopiero następnego dnia po 8. Spojrzała na blondyna - spał.Gdy Ross się obudził uświadomił sobie,że nie ma przy nim Laury.Brunetka poszła do łazienki. Ściągnęła szpitalną koszulę i wzięła prysznic starając się nie zmoczyć opatrunku. Ubrała się po czym poprawiła włosy i wróciła do sali.19-latek w tym czasie był zajęty rozpaczaniem.Bał się o Laurę ,bo naprawdę ją pokochał.Gdy brunetka weszła do sali kamień spadł mu z serca.Podbiegł do niej i namiętnie ją pocałował.Była lekko zdziwiona ale odwzajemniła gest.Para całowała się tak do póki ktoś im nie przerwał.Do sali weszła Vanessa.. Laurę natychmiast oblał rumieniec i szybko odsunęła się od chłopaka i spojrzała przerażona na siostrę.Blondyn uśmiechnął się do Vanessy. 
-RAURA!!!!!-Krzyknęła Van
 Brunetka wytrzeszczyła oczy na siostrę. Czarnowłosa krząknęła. 
- No, To znaczy.. Fajna z was para i w ogóle.. Ale.. Jak ? Jeszcze wczoraj się nienawidziliście.. - mówiła zdziwiona dziewczyna.
 -No wiesz....Pomiędzy miłością i nienawiścią jest tylko cieniutka linia którą łatwo przekroczyć.-Powiedział filozoficznie Ross. 
 -No Ross,a jednak masz mózg.-Powiedziała Nessa.Blondyn natomiast strzelił typowego Focha na pięć minut.Brunetka zaśmiała się widząc minę Rossa. 
- Tylko nie mów nikomu na razie - poprosiła. 
- Dobra , zostawię was samych. Ale lepiej się czujesz ? 
- Lepiej - przyznała Laura. 
- To pa - powiedziała do siostry po czym wyszła.
-Dlaczego nie chcesz żeby ktoś się o nas dowiedział?Nie kochasz mnie? -Spytał smutny Ross
- Nie Ross - zbliżyła się do niego patrząc w jego kakaowe oczy - Po prostu wątpię , że ktoś jej uwierzy że jesteśmy parą.. No , właściwie to nie jesteśmy..
 19-latek przewrócił oczami i wyszedł z sali.Podążyła za nim wzrokiem. O co znowu chodzi..? Skuliła się na swoim łóżku.Blondyn wybiegł ze szpitala i popędził do kwiaciarni i do jubilera.W kwiaciarni kupił bukiet 250 czerwonych róż bo te kwiaty są ulubionymi kwiatami Laury.U jubilera zaś kupił piękny złoty pierścionek z 15 karatowym diamentem w kształcie serca.I wrócił do sali Laury.Spojrzała niepewnie na blondyna.Lynch podszedł do laury,klękną na jedno kolano i zapytał: -Lauro Marie Marano czy uczynisz mnie Rossa Shora Lynch najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i zostaniesz moją dziewczyną?
 Uśmiechnęła się. Nie spodziewała się czegoś takiego. 
- Pewnie.. - szepnęła - Ale nie musiałeś przecież.. to wszystko jest strasznie drogie..
 -Dla ciebie mógłbym nawet zbankrutować.-Powiedział uśmiechnięty Ross wkładając Laurze pierścionek na palec.-Kocham cię Lauruś.-Szepnął całując ją delikatnie w usta.
 Odwzajemniła gest. To było tak niesamowite.. Jeszcze wczoraj się nienawidzili..Jednak ten pocałunek też został przerwany.Do sali wszedł lekarz i uśmiechnął się na widok pary. - Przyszedłem tylko powiedzieć , że możesz już wyjść do domu - powiedział po czym wyszedł. 
-Czemu ciągle nam ktoś przerywa?-Spytał Ross biorąc Laurę na ręce i wychodząc ze szpitala
 - Nie wiem - zaśmiała się.Gdy doszedł do domu sióstr Marano wszedł do niego i zaniósł Laurę do jej pokoju.
-No...to....co robimy?-Zapytał ukochanej.
- Pocałuj mnie - zaśmiała się.
Blondyn spełnił prośbę dziewczyny.Ale i tym razem coś im przerwało.Był to telefon Rossa. -Cholera....-Zaklął cicho i odebrał telefon.-Calum ty biała szujo.Nogi z dupy ci powyrywam!-Krzyknął 
-Sorry szefuńciu.-Mruknął wystraszony Cal. 
-Dobra przejdźmy do rzeczy.Po kiego grzyba dzwonisz? 
-Szykuje się impreza!-Blondyn usłyszał krzyk Jake i Luka. 
-Impreza?-Spytał patrząc na Laurę która kiwnęła głową na znak że może iść.-Okey o której i gdzie? -O 19 w domu Kim.-Powiedział Worthy. 
-Okey będę.-Przyznał Ross i się rozłączył. 
- Przyjdziesz jutro..? - zapytała cicho.
-Przyjdę króliczku.-Odpowiedział i pocałował ją w czoło.
Uśmiechnęła się lekko. 
- Idź już , dochodzi 19 - powiedziała cicho.   
-Wyganiasz mnie?-Spytał ,,zły" Ross
- Nie - zaśmiała się - Ale nie chcę żebyś się przeze mnie spóźnił.
-I tak się spóźnię.-Powiedział wzruszając ramionami.-Wolę spędzić więcej czasu z tobą.
- Słodki jesteś - przyznała.
-Seksowny też.-Dodał robiąc ,,brewki"
- Bardzo - przyznała uśmiechając się.
-Dobrze misia ja będę się zbierał.Nie zrób nic głupiego.Dobrze?-powiedział z lękiem w oczach
- Nie bój się o mnie - uśmiechnęła się - Leć już.
-No to bye.-Pożegnał się całując ją namiętnie w usta.
Odwzajemniła gest po czym chłopak wyszedł z jej pokoju. Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Była zmęczona więc po chwili już spała.Ross wpadł do domu przebrał się w strój bad boya i poszedł na imprezę.Lubił te imprezy bo były na nich tony alkoholu.Gdy wszedł do domu Kim od razu rzucił mu się widok Luka podrywającego szafę i reszty watahy tarzającego się ze śmiechu.Idąc w ich stronę wziął butelkę piwa ze stołu. 

2 komentarze: